Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roni. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 marca 2015

Od Roni "Album" cz.2

Nad rankiem gdy się już obudziłam, znów spojrzałam na księgę. Strasznie mnie korciło aby ją otworzyć, ale jakaś siła we mnie nie pozwalała mi ego dokonać. Zastanawiałam się czy ją oddać królowi. Bo to przecież może być jego własność, a ja nie jestem jakimś złodziejem. Brałam pod uwagę te sugestie ale nie wiedziałam jak to będzie. Przecież mogę coś zrobić źle dać komuś to i potem dowiem się że album wpadł z niepowołane ręce. Wyszłam na dwór. Nikogo nie było. Poszłam szybko coś upolować i postanowiłam wrócić. Album zniknął.
- Gdzie to jest!?!
Nagle usłyszałam że ktoś szybkim krokiem odchodzi, a raczej ucieka. Wyszłam na zewnątrz i zauważyłam starego borsuka z księga w reku. Uciekał, nie mogłam na to pozwolić. Dogoniłam go i skoczyłam na niego wyrywając mu pamiątkę. On szybko się podniósł i próbował zabrać mi księgę.
- Czego chcesz? dlaczego mi to ukradłeś?
- Ja ukradłem?! To ty mi to wczoraj zwinęłaś złodziejko! Ty lisie! Złodzieju!
- Nie jestem żadną złodziejką! - byłam trochę zdziwiona bo byłam na 100% pewna, że był u mnie tamtego wieczoru wilk...

<C.D.N>

wtorek, 6 stycznia 2015

Od Roni "Album?" cz. 1

Obudziłam się w nocy. Szalała wichura. Śniegu było coraz więcej. Dokładniej to zbudził mnie szelest dobiegający z zewnątrz. Nie był on wywołany "zamiecią" . Ktoś lub coś hałasowało.
Postanowiłam wyjść i zobaczyć co się dzieje. Kazałam wiatru trochę ustać. Wichura nieco uspokoiła się. Zobaczyłam postać. Nie wiedziałam kto to. Ale na pewno był to wilk.
- Ej ty! - krzyknęłam do przybysza
On zaczął uciekać. Pobiegłam za nim. Gdy uciekał coś mu wypadło. Chyba tego nie zauważył. Podniosłam to. Kształtem przypominało księgę, ale nie wiedziałam co to było ponieważ było zawinięte w coś, prawdopodobnie była to skóra kozy.
- Poczekaj! Zgubiłeś coś! - znów krzyknęłam, ale jego już nie było widać. Uciekł.
Wróciłam do domu, z tajemniczą rzeczą. Zastanawiałam się czy to otworzyć, przez myśli chodziły mi różne myśli. To nie musiała być książka. To mogły być zapiski lub jakieś płyty.
- Nie przekonam się do póki nie otworzę - pomyślałam
Trochę się bałam co tam będzie. Położyłam znalezisko na kamiennej półce. Złapałam łapą za sznurek, którym była owinięta skóra. Rozplątałam supeł. Powoli odwijałam skórę. Aż w końcu ją zdjęłam.
- To jest album. - powiedziałam do siebie.
Album był bardzo stary. Miał krwista okładkę i był pięknie zdobiony. Otworzyłam go. Strona początkowa mnie zaciekawiła. "Bierz kosztowności ale nie z chciwości" - to było napisane na stronie. Nie wiedziałam co miało to znaczyć skoro w albumie raczej żadnych kosztowności nie ma, może to ktoś przypadkowo napisał? Przewinęłam na następną stronę. Był tam namalowany cały pałac Białego Królestwa. Nie wiedziałam czy mogę patrzyć na kolejne strony. Bo ten napis mógł być przestrogą, aby nie czytać kolejnych stron i nie dowiadywać się więcej. Nie chciałam ryzykować. Zamknęłam "księgę". Siedziałam nad nią całą noc nie zmrużając oka. Nie odważyłam się jej otworzyć.

<C.D.N.>

sobota, 3 stycznia 2015

Od Roni "Nowy Rok" cz.5 (cd.chętny)

Zbliżała się "impreza". Wszędzie były porozwieszane plakaty. Każdy przeczytałam który stanął na mojej drodze, mimo iż znałam ich treść. Nie wiedziałam czy pójdę, bo w końcu dlaczego miałabym iść? Nawet nie miałabym z kim tańczyć. Bo jestem jedynym lisem w tym królestwie. Z resztą jakby to wyglądało... Lis tańczący z wilkiem? Narobiłabym sobie wstydu, ale co ja mażę o tańcu, nikt nie chciałby tańczyć z lisem, no żaden wilk. Trzeba oczekiwać aż jakiś lis dołączy, chciałabym mieć jakieś towarzystwo... eh... Ale raczej nie jest to możliwe, aby lis dołączył akurat przed balem. Szłam dalej, po zimnym śniegu.
- Witaj... - powiedział głos za mną

<chętny?>

Od Roni "Jak tu dotarłam?" cz.3 (cd. Neko)

- Dziękuję jaśnie panie - lekko się uśmiechnęłam
- Zaraz kogoś zwołam aby pokazał ci okolicę - powiedział mężnie
- Nie, dziękuję. Poradzę sobie. Wolę sama zwiedzić. Z resztą nie będę królowi zawracać głowę. A teraz niech król mi wybaczy ale oddalę się, muszę urządzić swoje mieszkanie - zrobiłam szlachetny ukłon. Glory skinął lekko głową na znak, że mogę odejść.
Chodziłam po lesie aż wzeszło słońce. Udałam się pod zamek królewski. Było tam pięknie. Wyobrażałam sobie ten krajobraz bez grubej warstwy śniegu. Na około zamku był mur. Może pod murem zrobię norę? To by było dobre wyjście. Podeszłam do muru, pomiędzy skałami leciała woda która jeszcze nie zamarzła, pomiędzy mną a wodospadem królewskim stał właśnie ten mur. Zaczęłam kopać. Wykopanie nory zajęło mi cztery lub trzy godziny. Jeszcze musiałam sprawdzić czy istnieje jakakolwiek szansa na zalanie lub zawalenie. Wszystko było sprawdzone.Nie było żadnej szansy za zepsucie mojej nory. Była wielka, kilka korytarzy (6-7), wyjść/wejść (4-5). I oczywiście sypialnia, to pomieszczenie było największe. Z resztą to było moje jedyne pomieszczenie nie wliczając spiżarni. Wszystko było ok. Tylko musiałam jeszcze ocieplić sypialnie. Miałam jeden kocyk który sama zrobiłam, ale to nie wystarczało. Musiałam coś jeszcze sobie znaleźć. Spojrzałam na sakiewkę. Pusto, żadnej monety, nawet złamanego grosza. Przez głowę przeleciała mi jedna myśl. "Może pożyczymy bez pytania czyjeś "umeblowanie?" Tu, jest pełno pustych lub zamieszkałych nor, a może w tych zamieszkałych właściciel wyszedł na spacer?" nie! nie jestem taka! Moja szlachetna krew, każe mi być uczciwym! Jestem w końcu lisem niebieskiej krwi, z lisiego rodu . Mój ojciec/ król zawsze mówił: szanuj siebie i innych, bądź uczciwa. Tego mnie uczył i nie złamie tej nauki i zarazem zakazu. Poszłam do opuszczonej świątyni. Był tam wilk, a raczej wadera. Znałam ją, wiedziałam że należy do watahy tej samej co ja.
- Witaj, jestem Roni - powiedziałam uprzejmie
- Cześć lisku... - powiedziała nieco chamsko
- Jak mówiłam jestem Roni, a ty?
- Neko, wiesz że jesteś na terenach królestwa wilków?
- Wiem bo do niego należę. - powiedziałam dumnie
- Hahahahah, ty? - zaczęła ze mnie kpić
- A co w tym zabawnego?

<Neko?>

Od Roni "Koleżanka" cz.3 (cd.Karibu)

- Fajnie tu, co tym sądzisz? - spytała Karibu
- Fajnie, to co robimy?
- Berek - wadera zaczęła uciekać
- Ej no poczekaj - zaczęłam biec
Prawie ja doganiałam, ale ona skręcała. Stanęłam. Szczeniak tego nie zauważył i dalej biegł przed siebie, nie oglądając się do tyłu. Przemyślałam, obliczyłam. Wiedziałam gdzie pobiegnie, przejrzałam jej każdy ruch. Postanowiłam pobiec w bok i przebiec jej drogę. Tak zrobiłam. Ukryłam się zza krzakami, mały wilk przybiegł. Wyskoczyłam na niego, przewracając go. Przygwoździłam waderę do ziemi.
- Berek - powiedziałam uradowana
- Ale, ale jak ty to... Ej... - zaczęliśmy się śmiać
Zeszłam z niej. Zaczęłam szybo uciekać, uciekałam niczym spłoszona gołębica przed wielkim sokołem. Usłyszałam płacz i krzyki. Stanęłam. Obejrzałam się. Biegłam w przeciwną stronę. Zobaczyłam Karibu, była w wielkim dole i nie mogła się wydostać.

<Karibu?>

wtorek, 30 grudnia 2014

Od Roni "Koleżanka cz.1" ( cd.Karibu)

Obudziłam się rano, miałam okazję zobaczyć wschód słońca. Udałam się na śniadanie, za nim "usiadłam do obowiązków". Jesień, jak to jesień spadające liście tańczyły na pomarańczowym niebie. Ciepły wiatr łaskotał mnie w pysk. Śpiew skowronków, to była piękna muzyka, piękny poranek.

http://fc07.deviantart.net/fs71/i/2012/294/5/a/running_around_in_a_world_you_don__t_know_by_silverrtiger-d5ihrf4.jpg

Dotarłam na małą polankę. Chyba zapuściłam się dość daleko, ale trafię z powrotem. Upolowałam 2 polne myszki. Nie powiem, że się najadłam, ale nie powiem też że byłam nadal głodna. Postanowiłam wracać. Szybszym krokiem udawałam się skąd przyszłam. Coś mnie nagle zaniepokoiło. Wyczułam obcą woń. To nie był lis, ani wilk. Kiedyś ją poczułam, coś mi świtało. Ale nie wiedziałam dokładnie jaki to zapach. Usiadłam na chwilę. Poczułam ciepłe powietrze przy karku. Z przerażeniem odwróciłam się.
- Niedźwiedź!!! - zaczęłam uciekać, biegłam ile sił w nogach.
Odwróciłam się, nie było go, nie gonił mnie. Aż nagle..
- Ała.. jak chodzisz? - ktoś na mnie wpadł i się przewróciliśmy.
- Heh, przepraszam, nie zauważyłam cię, jestem Karibu, a ty? Raczej nie wyglądasz mi na wilka. - uśmiechnęła się, a ja odwzajemniłam uśmiech
- Jestem Roni, lisica. Należę do Białego Królestwa - powiedziałam dumnie
- Serio? Ja także - zamachała ogonem
- To super, wreszcie kogoś poznałam, mojego wzrostu - zażartowałam
- Nie do końca twojego, ale rzeczywiście. Hahahah. - uśmiechnęła się

<Karibu?>

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Od Roni "Jak tu dotarłam? cz.1" (cd. Glory)

Było już dość ciemno. Szybkim krokiem zmierzałam ku celu. chciałam znaleźć watahę, tak watahę, nie kolejny klan lisów. Wątpiłam że mnie przyjmą, no bo kto by chciał lisa w watasze pełnej wilków? Chyba że na kolację, w którym głównym daniem byłabym ja. Chciałam znaleźć schronienie,dom. jeszcze bardziej przyśpieszyłam. Poczułam ich woń. Wilki. Byłam blisko. Zwolniłam. Nagle na kogoś wpadłam. Zrobiłam kilka kroków w tył. Wilk! Czarny wielki wilk. Z nie zbyt przyjaznym wyrazem pyska. co cóż też bym nie była zadowolona gdyby ktoś na mnie wpadł.
- Dobry wieczór.. - powiedziałam z lekkim strachem w głosie.
- A ty to kto? - stanął na przeciwko mnie i powarkiwał.
Moje kończyny uginały się, były jak z waty. Jestem w lesie, ciemnym lesie. Stoi przede mną wielki wilk.
- To może ja już pójdę..
- Stój, zadałem ci pytanie..
- Jestem Roni - powiedziałam bardziej odważnie.

<Glory?>